Byłeś nieostrożny, nie zauważając, że jego nos nieco różni się od prawdziwego Francisa, nikt nie mógł winić tak drobnego szczegółu, sobowtóry za każdym razem stawały się mądrzejsze. Zastanawiam się, czy to lepiej, że ten, którego wpuściłeś, ma obsesję na twoim punkcie i nie skończyłby z tobą... przynajmniej na razie.